O grających nocnikach, dzięki krórym kupisz święty spokój
Kiedyś, by zachęcić dziecko do siadania na nocniku, trzeba było dwoić się i troić, opowiadać dzieciom niesamowite historie na temat tego wynalazku. Trzeba było tłumaczyć im cały świat, o tym, co i jak i dlaczego. Dziś wszystko załatwi za ciebie grający koncert. A wszystko jest dziecinne proste : nocnik zaczyna grać, gdy tylko „poczuje” wilgoć. Dziecko się cieszy, dziecko chce słyszeć wesołą melodyjkę, więc chętnie załatwia codzienne czynności w tym „urządzeniu”. A ty masz wszystko z głowy, nie przejmujesz się niczym. Nikt nie mówi, że to złe. Trzeba korzystać z dobrodziejstw technologii, ale z drugiej strony, czy przez to wszystko świat nie staje się obdarty z najważniejszych wartości, ze starań.. Czy wszystko dzisiaj można kupić za pieniądze? Pomyśleć, że zwykły nocnik może „odwalić całą robotę”! Czy parę lat temu pomyślałbyś, że coś takiego będzie mieć miejsce? Może kiedyś ludzie myśląc o przyszłości, wyobrażali sobie latające maszyny, ale z pewnością nikt nie wpadł na to, że świat obdarzy nas grającym i śpiewającym nocnikiem. Nikt nie mógł tego przewidzieć. I chociaż jest to na pewno pewne udogodnienie, które sprawia, że macierzyństwo jest prostsze, przecież paręnaście lat temu ludzie radzili sobie bez tego, starali się bardziej i chociaż kosztowało ich to mnóstwo nerwów, nie potrzebowali żadnego grającego nocnika, którym kupowali sobie święty spokój. Dziś za wszelką cenę chcemy od wszystkiego umywać ręce i iść linią najmniejszego oporu. Bo skoro można to wszystko kupić, to czemu nie?